Wyszłam z samochodu i ruszyłam w stronę domu.
Salon Salvatore’ów, w którym właśnie się znalazłam, był olbrzymi. Stare obrazy zdobiły wszystkie ściany. W jednej z nich wmontowany był kominek, w którym miło trzaskał ogień. Ściany miały kolor ciemnego cappuccino, a nastrojowe światło sprawiało, że dom przypominał barokowy pałac. Uśmiechnęłam się do własnych myśli. – Gdybym była księżniczką… - szepnęłam do siebie.
Salon Salvatore’ów, w którym właśnie się znalazłam, był olbrzymi. Stare obrazy zdobiły wszystkie ściany. W jednej z nich wmontowany był kominek, w którym miło trzaskał ogień. Ściany miały kolor ciemnego cappuccino, a nastrojowe światło sprawiało, że dom przypominał barokowy pałac. Uśmiechnęłam się do własnych myśli. – Gdybym była księżniczką… - szepnęłam do siebie.
- Ale ty jesteś księżniczką – usłyszałam głos, który bardzo mnie przestraszył. Przecież dom stał pusty. A jednak... – Jesteś moją księżniczką ciemności, nie pamiętasz?
Odwróciłam się i w delikatnym świetle świec dostrzegłam Damona. Po raz kolejny na jego widok zaparło mi dech w piersiach. Opuściłam głowę, by nie widział moich rumieńców. Starałam się na niego nie patrzeć.
- Damonie – wyszeptałam. – Ile razy mam ci powtarzać: jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- Mów, co chcesz. Ja wiem swoje – powiedział, po czym w wampirzym tempie podbiegł do mnie i wziął mnie za ręce. – Jesteśmy sobie przeznaczeni. Ja to wiem, a ty się dowiesz – uniósł dłonią moja twarz w taki sposób, że patrzyłam prosto w jego błękitne oczy. Zalała mnie fala gorąca. Ku mojemu zdziwieniu było to bardzo przyjemne uczucie. Najdziwniejsze było to, że wcale nie zamierzałam oderwać od niego wzroku. Nie miałam na tyle silnej woli. Przybliżył się do mnie… Wyrwałam się zwinnie i odwróciłam tyłem. Idąc w stronę stolika, gdzie leżały klucze, czułam na sobie jego spojrzenie.
Wzięłam klucze ze stołu. W jednej chwili wypadły mi one z rąk. Chciałam zgiąć się, by je podnieść, ale ktoś mnie ubiegł. Damon.
Znów patrzył na mnie i machał kluczykami w powietrzu.
- Jeżeli chcesz je dostać, to sobie weź – powiedział po czym zaczął nimi wymachiwać wysoko w górze. Był ode mnie wyższy, więc nie udało mi się dosięgnąć. Wyskoczyłam najwyżej jak mogłam, złapałam klucze, ale… Poczułam jak lecę na ziemię, zasłoniłam twarz dłońmi… Dziwne. Powinno boleć, ale… wcale nie upadłam.
Damon trzymał mnie w objęciach o wiele bliżej siebie niż by wypadało. Popatrzyłam znów w jego oczy… Były takie piękne. On również na mnie patrzył , z całą swoją nonszalancją….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz