poniedziałek, 20 czerwca 2011

Ciąg dalszy

Poczułam się właśnie jak jedna z księżniczek, które widniały na obrazach. A gdzie mój książę? Pomyślałam. Powinien już tu być. Odwróciłam głowę w stronę drzwi, a gdy ponownie spojrzałam na łoże, leżał na nim Stefan.
   Jego zniewalający uśmiech mącił mi w głowie.
-Przepraszam, że musiałaś na mnie tak długo czekać, Eleno. Musiałem… cos załatwić – powiedział i ponownie się uśmiechnął.
-Nie ma sprawy. Warto było poczekać. A tak w ogóle, co za sprawy załatwiałeś, jeśli można spytać? – nie chciałam być wścibska, ale bardzo interesowało mnie jego życie, więc byłam ciekawa.
-Oczywiście… drobne komplikacje. To nic takiego, nie będę ci zawracał głowy.
- Nie ma sprawy. Ale pamiętaj, że jeżeli tylko chcesz mi o czymś powiedzieć, zawsze jestem gotowa by cię wysłuchać – odpowiedziałam, bardzo szczerze z resztą. Nie chciałam, by były między nami jakieś tajemnice, ale o swoich uprzednich przeżyciach nie odważyłabym się powiedzieć. Miałam na myśli Damona.
-Zapamiętam – uśmiechnął się jeszcze raz. Tym razem kolana mi zmiękły. Poczułam, że tracę równowagę.  W jednej chwili poczułam na sobie jego silne ramiona, a w następnej byłam już w jego objęciach. Wtulona jak dziecko w matkę. Nie…  Jak zakochana po uszy dziewczyna w wymarzonego, odwzajemniającego jej uczucie mężczyznę. Ta chwila mogła bytrwać wiecznie. Ale on miał inne plany, które przekraczały nawet moje najśmielsze oczekiwania. Wplótł swoje chłodne palce w moje włosy, drugą ręką delikatnie uniósł moją twarz do góry i… stało się. Złożył na moich ustach najdelikatniejszy pocałunek. Nie pozostałam mu dłużna. Trwało to może kilka sekund, a może kilka godzin. Zapomniałam o tym, jak nieswojo się czułam, gdy uściskałam go po raz pierwszy. O tym jak się czułam widząc go po moim powrocie do Mystic Falls. Stare wspomnienia znów wracały i czułam, że mogę spędzić przy nim resztę życia.




  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz