Wnętrze domu pani McCullogh zupełnie mnie zaskoczyło. Korytarz był jasny i pełen obrazów, które wisiały na wysokich ścianach. Całość oświetlał wielki dziewiętnastowieczny żyrandol.
Kuchnia była niewielka. W jej centrum znajdował się okrągły stół, pokryty białym, haftowanym obrusem. Leżały na nim trzy kubeczki, z których szybko uciekała biała para, tworząc w powietrzu najrozmaitsze kształty.
Wokół stały cztery piękne, mahoniowe krzesła.
Stefan podszedł do stołu i odsunął jedno z nich bym mogła usiąść. Obok siedziały już Bonnie i jej babcia. Stefan zajął wolne miejsce obok mnie.
- Mam nadzieję, że spodoba się wam w moim domu, dzieci. Czujcie się jak u siebie. Na górze są trzy sypialnie, przeznaczone dla was. Jeżeli potrzebowalibyście czegoś, to mówcie. Będę zawsze w gotowości – powiedziała uśmiechnięta pani McCullough.
- Dziękujemy bardzo. Pani pomoc wiele dla nas znaczy – odpowiedział grzecznie Stefan.
Staruszka uśmiechnęła się. Po kilkuminutowej rozmowie wszyscy udaliśmy się na górę, by zobaczyć nasze sypialnie. Na dworze było już zupełnie ciemno.
Stanęłam przed drzwiami do mojego tymczasowego pokoju. Poczułam, że stoi za mną on – spełnienie moich marzeń. Mój ukochany wampir w całej okazałości.
- Przyjdę do ciebie za kilka minut. Chcę najpierw jednak zobaczyć swoją sypialnie, gdyż nie chcę odrzucać gościny pani McCullogh. Do zobaczenia, aniele – szepnął mi do ucha, a następnie w wampirzym tempie pomknął do sypialni. Ucieszyłam się z jego obietnicy.
Otworzyłam drzwi mojego pokoju. Zachwyciło mnie to, co zobaczyłam wewnątrz.
Na ścianach w kolorze oliwkowym wisiały piękne wiktoriańskie lustra oraz obrazy, przedstawiające młode kobiety w strojach z okresu wojny secesyjnej. One były jak królewny, pomyślałam.
Podeszłam bliżej do wielkiego łoża znajdującego się w centralnej części wielkiej sypialni. Leżało na nim bladobeżowe nakrycie, haftowane na końcach. Całość okrywała kremowa moskietera, pokryta złotym brokatem.
Poczułam się właśnie jak jedna z księżniczek, które widniały na obrazach. A gdzie mój książę? Pomyślałam. Powinien już tu być.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz