Gdy przerwaliśmy, jeszcze dwukrotnie ucałował moją szyję.
- Wiem, że jesteś spragniony. Pozwalam ci – powiedziałam do niego.
-Eleno, wiesz, że nie mogę – odpowiedział.
- Możesz. Musisz. Jeżeli mnie kochasz – rzekłam pewnie, po czym odrzuciłam do tyłu długi pukiel włosów, okalających moją szyję.
Zbliżył się do mnie. Poczułam jego ciepły oddech na szyi, po czym wbił swoje kły w moją tętnicę. Nawet nie bolało. Wiedziałam, że „oddawanie krwi” sprawia ból tylko wtedy, gdy nie chce się tego zrobić. W moim przypadku było wprost przeciwnie. Chciałam zrobić wszystko, by tylko on był szczęśliwy. Jego radość była też moją radością.
Kiedy tak staliśmy, coraz więcej starych wspomnień zaczęło wracać. Bal jesienny w szkole, piknik pod gołym niebem w Dzień Założyciela, pocałunek na diabelskim młynie, gdy Wesołe Miasteczko było zupełnie puste… Po chwili podniósł głowę i spojrzał prosto w moje oczy.
- Jesteś najpiękniejszym, co mogłem dostać od losu. Niczego więcej nie potrzebuje. Nadałaś sens mojej marnej egzystencji, dziękuję ci za to całym sercem - powiedział i uśmiechnął się szczerze. – Czy pani Gilbert jest już zmęczona? To chyba czas na sen.
- Nie, nie bardzo… Chyba, że zostaniesz tutaj, ze mną – posłałam mu najpiękniejszy z uśmiechów.
- Nie próbuj uwodzić wampira moja droga, to może się naprawdę źle skończyć.
- Co masz na myśli?– zapytałam z uśmiechem na twarzy.
Po chwili oboje leżeliśmy na łóżku, tuż obok siebie. Ponownie przybliżył swoją twarz do mojej, a potem… A potem poczułam jego ciepłe wargi na moich. Nie był to zwykły pocałunek. Tym razem Stefan w żaden sposób się nie ograniczał. Włożył w niego całe serce wraz ze swoja nieśmiertelną duszą. Ja zrobiłam to samo, nie potrafiłam pozostać mu dłużna.
Po długiej chwili oderwaliśmy się od siebie. Nasze ciała nadal stanowiły jedność. Splecione i związane więzami miłości na wieczność.
Po za naszymi nierównymi oddechami i głośnym biciem mojego oszalałego z miłości serca, nie słyszałam nic. Spojrzałam jeszcze raz w jego piękne, zielone oczy i już byłam pewna, że jestem najszczęśliwszą osobą na całym świecie.Jeszcze na chwilę przybliżyłam się do niego i ponownie pocałowałam. Tym razem bardzo subtelnie, delikatnie.
Przytulił mnie do siebie bardzo mocno, a ja przyległam do niego całym swoim ciałem. Nie chciałam, aby dzielił nas chociaż jeden centymetr.
- Mówiłem – uśmiechnął się – że powinienem już chyba wracać. Ale mimo iż powinienem już pójść, nie potrafię zostawić cię tutaj samej. Zostanę przy tobie na noc. A może masz coś przeciwko?
Podniosłam głowę i pocałowałam go w policzek. – A oto odpowiedź na twoje pytanie – powiedziałam.
